Latem szefowie ŁKS nie przedłużyli umowy z Wojciechem Robaszkiem na kolejny sezon, choć z drużyną z al. Unii zaliczył aż trzy awanse. Rozpoczęto poszukiwania trenera i nowych zawodników. Obie listy kandydatów były podobno dość pokaźne, a największe szanse na tej pierwszej od początku miał Wojciech Stawowy. Wprawdzie dyrektor warszawskiej szkółki Barcelony ma swoje wady, ale w wewnętrznym rankingu wygrywał z Krzysztofem Brede i Marcinem Kaczmarkiem, którzy nie mieli takiego doświadczenia, jak były trener Cracovii, Arki Gdynia, Miedzi Legnica i Widzewa. Wszystko było już podobno dopięte na ostatni guzik. Obie strony – klub i trener – w ostatniej niemal chwili nie doszły jednak do porozumienia. Szefowie ŁKS dosłownie na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego zatrudnili Kazimierza Moskala. To wieloletni piłkarz Wisły Kraków i reprezentant Polski, były trener Termaliki Nieciecza, GKS Katowice, Pogoni Szczecin i Sandecji Nowy Sącz.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej