Bartłomiej Derdzikowski: Rozmawiamy ledwie kilka godzin po tym, jak urodził ci się syn.

Dario Krišto: Piękna sprawa. Mam dwuletnią córkę, a teraz też synka. Mówi się, że każdy mężczyzna chce mieć syna i oczywiście jestem bardzo szczęśliwy, że i ja go teraz mam. Ale też każdy, kto ma córkę wie, że płeć nie ma znaczenia, po prostu nad życie kocha się swoje dzieci.

Sam mam córkę i syna, więc rozumiem, o czym mówisz. Nie byłeś z żoną, gdy rodziła. Ona w Splicie, ty w Łodzi.

– To już drugi raz. Szkoda, bo bardzo chciałem być przy porodzie, żeby żona nie była znów sama. Ale tak się ułożyło… Mały chciał już na świat. Najważniejsze, że wszystko jest w porządku. Moja żona była bardzo dzielna, świetnie się spisała. Zawsze mnie wspiera, szanuje moją pracę, rozumie, jak ona wygląda. Dzięki niej wszystko jest dla nas łatwiejsze.

Znacie się od dzieciństwa, prawda?

Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej