Rok 2008. 16-letni Dani Ramirez, wychowanek Leganés, dostaje życiową szansę. Trafia do szkółki Realu Madryt, jednej z najlepszych na świecie. Łatwo nie było, bo w takich akademiach nie ma miejsca na chwile zapomnienia. Lenistwo weryfikowane jest w brutalny sposób: grasz słabo – jesteś pomijany przy wyborze pierwszej jedenastki. Wciąż się nie starasz – nie jesteś nawet w meczowej osiemnastce. W przypadku dalszego braku zaangażowania scenariusz jest jasny – wylatujesz z klubu.

Trenował u Mourinho

Ramirez wziął sobie futbol do serca. W Realu spędził sześć lat. Po okresie gry w juniorach rozpoczął występy w trzeciej drużynie madryckiego klubu. Na swoim koncie ma 102 mecze i 26 bramek.

Gra w Realu C to jednak nie wszystko. Ramirez był również zapraszany przez Jose Mourinho, ówczesnego trenera pierwszej ekipy, na treningi z zespołem La Liga. – To było dla mnie ogromne szczęście – mówi hiszpański piłkarz. Choć w pierwszej drużynie Realu nie zagrał, to wciąż utrzymuje kontakt ze swoimi kolegami z akademii: Danim Carvajalem, Alvaro Moratą, Paulo Sarabią, Lucasem Vazquezem. – Najlepiej dogaduję się z Alvaro Moratą. Było też wielu innych chłopaków, którzy teraz grają w pierwszych czy drugich ligach w różnych krajach – wspominał Ramirez w rozmowie z klubową telewizją ŁKS. Niedawno był wybrany przez hiszpańską gazetę „Marca” do grona 50 największych talentów ostatniej dekady ze szkółki Realu.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej