W pierwszym w tym roku meczu mistrzowie Polski zagrali bez leczących kontuzje Mariusza Wlazłego i Artura Szalpuka. Nie miało to jednak znaczenia, bo przeciwnikiem była najsłabsza drużyna PlusLigi, na dodatek też osłabiona z powodu urazów. Tylko w pierwszym secie faworyt miał małe kłopoty, których powodem był brak pewności. Grzegorz Łomacz starał się przede wszystkim wykorzystywać w ataku pewniaków, a więc środkowych i Milada Ebadipoura.

Im jednak dłużej trwała gra, tym było łatwiej. Rozkręcili się Piotr Orczyk i Renee Teppan, jednak błyszczeli Karol Kłos i Jakub Kochanowski, którzy w sumie zdobyli aż 31 punktów. Imponująca była liczba bloków – aż 14, przy tylko trzech przeciwnika.

W trzeciej partii gospodarze znów zdołali zdobyć 20 punktów, ale zawdzięczają to także rozluźnieniu w PGE Skrze. Łomacz pozwalał Kochanowskiemu atakować z drugiej linii, zaś Tepppan dostał jedynie trzy piłki.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej