Jarosław Bińczyk: Jest pan prezesem zarządu od kilku dni, w czasie których dzieje się bardzo dużo. Nie ma pan już dość?

Remigiusz Brzeziński: Jest oczywiście ciężko i z utęsknieniem czekam na wybór osoby, która będzie pełnić tę funkcję docelowo, ponieważ trudno jest łączyć pracę w klubie z normalną aktywnością zawodową.

Jak długo trzeba będzie czekać na prezesa?

– Chciałbym, żeby ten proces zakończył się w styczniu. Takie mamy założenia. Ale najistotniejszy z punktu widzenia klubu jest właściwy wybór. Taka osoba musi odpowiadać wizji funkcjonowania klubu.

100 chętnych na prezesa

Kandydatów podobno jest bardzo wielu.

– Pojawiło się ponad 100 aplikacji. Ile z nich jest warte rozważenia, to już inna kwestia.

Macie już faworytów, takie ścisłe grono, które wejdzie do finału.

– Jest wyselekcjonowana grupa, z którą będziemy rozmawiać.

Co jest najważniejszym zadaniem do momentu wyboru prezesa?

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej