Po pokonaniu Developresu Rzeszów Jovana Brakocević-Canzian mówiła, że jej drużyna traci za dużo punktów ze słabszymi rywalami. Dotąd pokonała przecież Chemika i dwukrotnie najsilniejszy kadrowo w ekstraklasie zespół z Rzeszowa, a przegrała z ŁKS Commercecon i Pałacem Bydgoszcz, drużynami teoretycznie sporo słabszymi od mistrza Polski. Słowa świetnej Serbki potwierdziły się w rywalizacji z BKS Bielsko-Biała, zajmującym dotąd szóstą pozycję.

W ekipie Budowlanych obawiano się tego meczu z powodu zmęczenia po pięciu setach w Rzeszowie i wyczerpującej nocnej podróży. Mimo to drużyna z aspiracjami nie powinna przegrać praktycznie bez walki. Bo tylko przez półtora seta łodzianki toczyły wyrównaną walkę. Brakocević nie miała wsparcia, może z wyjątkiem Jaroslavy Pencovej. Przede wszystkim jej koleżanki słabo przyjmowały zagrywkę, popełniając aż dziesięć błędów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej