Szefowie ŁKS odwołali się od kary Komisji Licencyjnej za brak w rundzie jesiennej trybuny dla zorganizowanych grup kibiców gości. Jest to złamanie przepisów licencyjnych, za co grozi 50 tys. zł kary.

Na posiedzenie komisji odwoławczej pojechał Dariusz Lis, dyrektor ŁKS, ale jego argumenty nie przekonały działaczy.

Gdyby trybuna już była wówczas byłaby szansa zawalczyć, dlatego wysokość kary została podtrzymana. Tym bardziej jest żal, bo byłem jedynym przedstawicielem ukaranych klubów, który pojawił się na posiedzeniu – opowiada.

Komisja pozytywnie rozpatrzyła odwołania Warty Poznań i GKS Tychy. Klubowi z Poznania anulowano odjęcie punktu w tabeli obecnego sezonu. Z kolei tyszanie nie muszą płacić 20 tys. zł.

Po przykrych doświadczeniach w ŁKS dmuchają na zimne, żeby nie narazić się na kolejne sankcję. Dlatego naciskają, żeby zdążyć z instalacją świateł przed pierwszym meczem w rundzie wiosennej. Klub z al. Unii ma bowiem licencje warunkową na grę w I lidze, według której jupitery na stadionie powinny być czynne na już na spotkanie z Garbarnią Kraków, w pierwszy weekend marca. W przeciwnym razie ŁKS może czekać kolejna kara finansowa lub nawet odjęcie punktów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej