Dwa tygodnie temu Sekulski związał się z ŁKS z trzyipółrocznym kontraktem, a w sobotnim sparingu z GKS po raz pierwszy pokonał bramkarza. Była to kopia gola zdobytego przed tygodniem w meczu z Elaną Toruń. Wówczas centrował Sekulski, a Wojciech Łuczak wślizgiem posłał piłkę do siatki. Tym razem role się odwróciły: nowy napastnik łodzian po zagraniu Łuczaka wbił piłkę do siatki.

Bez dwóch podstawowych zawodników

Trener Kazimierz Moskal w drugi tegoroczny sparingu rozpoczął jedenastką, która nie wydaje się być najsilniejszą. Brakowało tylko Artura Bogusza i Daniela Ramireza, bez których trudno wyobrazić sobie zespół. Szkoleniowiec zdecydował się na wariant z dwoma napastnikami – Rafałem Kujawą i Sekulskim.

Obaj trenerzy – Moskal i Artur Derbin – po zmianie stron dokonali wielu zmian. Gra ŁKS nie była już tak płynna, ale łodzianie nadal mieli przewagę, której nie potrafili jednak udokumentować bramkami. Jeszcze przed przerwą Wiktor Putin, testowany w bełchatowskim klubie, doprowadził do remisu, a po zmianie stron kiks Michała Kolby wykorzystał Dawid Kocyła i po pięciu kolejnych remisach między tymi drużynami wreszcie ktoś wygrał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej