Sparing ŁKS z Zagłębiem Sosnowiec odbył się na głównej płycie stadionu Ludowego. W ŁKS wystąpiło 20 zawodników, a trener Kazimierz Moskal zdecydował się na grę z jednym napastnikiem: do przerwy był nim Rafał Kujawa, a później Łukasz Sekulski. Ten drugi zaprezentował się lepiej, m.in. był faulowany, a Daniel Ramireza strzelił gola z rzutu wolnego. Sam też popisał się mocnym uderzeniem z wolnego, a bramkarz Zagłębia z trudem obronił.

Sekulski już błyszczy

Gościom zdecydowanie lepiej układała się gra przed przerwą, gdy wystąpił teoretycznie silniejszy skład, jednak grali nieskutecznie. Oba gole stracili po błędach w obronie. Co ważne, nie nastawili się na przeszkadzanie rywalom i czekanie na kontry. Może martwić strata czterech goli w dwóch meczach kontrolnych. Po przerwie na boisku pojawili się zmiennicy, z których – oprócz Sekulskiego – dobrze oceniony został bramkarz Dominik Brudzyński. Broniący w pierwszej połowie Michał Kołb popełnił błąd, który wykorzystał Olaf Nowak, dając Zagłębiu prowadzenie 1:0.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej