Adam Kaźmierczak, prezes ŁZPN, nie wyobraża sobie, aby pod koniec lutego nie działały jupitery i nie było dodatkowej trybuny.

Żarty się skończyły. W przypadku niedotrzymania ustaleń PZPN będzie bardzo rygorystyczny – zapowiada.

Sztuczne oświetlenie i trybuna dla kibiców rywali to wymóg dla pierwszoligowców, dlatego ŁKS otrzymał licencję warunkową.

Prace idą wolniej

Za trzy tygodnie zespół z al. Unii podejmie Garbarnię Kraków w pierwszej kolejce rundy wiosennej. Według Romana Lewandowskiego, dyrektora MAKiS, mecz zostanie rozegrany przy sztucznym oświetleniu, a trybuna będzie gotowa na przyjęcie krakowskich kibiców. Jednak prace na stadionie straciły nieco na tempie.

Bogdan Kuć, kierownik robót firmy Ada-Light, która montuje oświetlenie, przyznaje, że powodem jest zima. – Roboty na wysokości są nieco ograniczone, lecz wciąż prowadzone są przy masztach – wyjaśnia. 15 lutego zostanie dostarczonych 210 lamp, a cztery dni później mają pojawić się trzy stalowe maszty. – Do tego czasu zakończymy prace przy okablowaniu lamp na trybunie – deklaruje Kuć. Przyznaje jednak, że pojawił się problem techniczny, gdyż podczas budowy nie przewidziano konstrukcji pod montaż jupiterów. – Takich prac nie wykona się z pomostu technicznego, dlatego potrzebny będzie ciężki sprzęt, a niesie ryzyko uszkodzenia murawy – tłumaczy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej