Jerzy Walczyk: Za drużyną miesiąc przygotowań. Jak ocenia pan ten czas i wyniki sparingów?

Kazimierz Moskal: Powtórzę to, co już wiele razy mówiłem: sparingi okresie zimowym w Polsce to najgorsza rzecz, dlatego nie ma co patrzeć na ich wyniki. Cały czas robiliśmy swoją pracę. Nie ukrywam, że były słabsze i lepsze momenty. Ponadto o wynikach sprawdzianów w pewnej mierze decydowały warunki, w jakich rozgrywaliśmy spotkania.

W spotkaniu z Polonią Środa Wielkopolska nie wszyscy zawodnicy pojawili się na boisku. Dlaczego?

– Tak było to zaplanowane. Po prostu chcieliśmy, aby przed wyjazdem więcej minut zagrali zawodnicy, którzy do tej pory zaliczyli mniej minut w sparingach. Pojawili się więc Jakub Kostyrka i Mikołaj Maschera, a wolne mieli Daniel Ramirez, Patryk Bryła. Jewhen Radionow był po chorobie, a Maksymilian Rozwandowicz i Mateusz Gamrot leczą drobne urazy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej