Stało się! Zarząd Widzewa zdecydował się opublikować przychody i wydatki klubu, na razie w 2018 r. Pierwsza kwota nie jest zaskakująca, bo z nieoficjalnych przekazów wynikało, że wynosi ona ok. 15 mln zł. Dokładnie jest to 14.849.032,39 zł, co jest sumą imponującą w drugoligowym klubie.

O takim wyniku marzy pół ekstraklasy (oczywiście poza opłatami za transmisje telewizyjne) i cała pierwsza liga. Pokazuje to wyjątkowość Widzewa, bo przecież większość pieniędzy przynoszą bezpośrednio kibice, kupując karnety, wynajmując loże biznesowe (ci najbogatsi) czy płacąc na możliwość oglądania transmisji z meczów. A przecież sponsorzy, także ci najwięksi, pomagają klubowi z także przez sentyment.

Różnica mniejsza niż się wydawało

Od początku widzewskiego boomu, który zaczął się z oddaniem do użytku stadionu, słyszeliśmy o konieczności oszczędzania. Czasami przesadnego, gdyż z powodu braki odwagi zarządu zmniejszyła się szansa na awans do drugiej ligi rok wcześniej. Nie zdecydowano się wówczas na poważne wzmocnienie drużyny właśnie z powodu ostrożnego podejścia do wydawania pieniędzy. Można to zrozumieć, bo kilka miesięcy wcześniej klub był na granicy bankructwa właśnie z powodu braku kontroli nad wydatkami. Ówczesne władze hurtowo brały zawodników niegwarantujących wysokiego (trzecio- i drugoligowego) poziomu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej