Mecz z Torpedem Żodzino praktycznie kończył obóz w Side, bo w czwartek drużyna wraca do Polski. Trener Kazimierz Moskal jak zwykle pomieszał w składzie, w którym zaczęli grę dwaj nowy: Daniel Klimczak i Łukasz Sekulski.

Sekulski po raz czwarty

Ełkaesiacy znów szukali szans w kontratakach, bo już na początku objęli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Daniela Ramireza w polu karnym sfaulowany został Bartłomiej Kalinkowski, a rzut karny wykorzystał Sekulski, zdobywając czwartego gola w nowym zespole. ŁKS stworzył jeszcze kilka okazji, a Sekulski najczęściej sprawdzał, w jakiej dyspozycji jest białoruski bramkarz.

Białorusini byli coraz bardziej zdesperowani i nie przebierali w środkach. – Pod koniec pierwszej połowy gra była chaotyczna, a ponadto wyraźnie się zaostrzyła za sprawą przeciwnika – mówił Bartosz Król, rzecznik prasowy ŁKS.

Na drugą połowę trener łódzkiej drużyny desygnował nową nieco jedenastkę. W 67. min łodzianie nie potrafili wybić piłki, którą przejęli rywale i Bohdan Myszenko wyrównał. Po chwili ŁKS stracił Artura Rozmusa, który z urazem musiał opuścić boisko.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej