Po sześciu latach ŁKS znów rozegrał mecz ligowy na swoim stadionie przy sztucznym świetle, a inaugurację rundy wiosennej obejrzało 5200 kibiców. Trener Kazimierz Moskal nie mógł wystawić najsilniejszego składu, bo kontuzjowani są Łukasz Piątek, Artur Bogusz i Łukasz Sekulski. 

Rywale wygrali

Osłabienie nie przeszkodziło jednak ełkaesiakom rozbić ostatniej drużyny w tabeli, choć musieli zagrać pod dodatkową presją, bo Raków Częstochowa i Stal Mielec, rywale w walce o awans, już wcześniej zdobyli po trzy punkty. 

Garbarnia nie przyjechała do Łodzi bronić się i już w 3. min Michał Kołba dwa razy musiał ratować swoją drużynę przed stratą gola po strzale i dobitce Krykuna. Łodzianie długo się rozkręcali, a w roli głównej występował Daniel Ramirez.

Najpierw jednak bliski strzelenia gola był Bartłomiej Kalinkowski, lecz główkował nad poprzeczką. W 26. min Wojciech Łuczak zagrał wzdłuż linii bramkowej, a Rafał Kujawa próbował wbić piłkę do bramki piętą i się pomylił. Po chwili Patryk Bryła kopnął z 12 m za wysoko, choć sytuację miał idealną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej