Jerzy Walczyk: Mecz z Garbarnią Kraków pokazał, że trener Kazimierz Moskala, stawiając na pana, dokonał dobrego wyboru.

Adrian Klimczak: Przed spotkaniem była może mała trema, lecz już w meczu zagrałem na maksa. Nie ukrywam, że przechodząc z Arki Gdynia do Łodzi, liczyłem, że będę tutaj grać więcej niż w poprzednim klubie. Trener Arki nie widział mnie w pierwszej drużynie, nie dostawałem od niego szans. A że jestem dość młodym zawodnikiem, dlatego szukałem zespołu, który będzie starał się grać piłką, a do tego będzie stawiał też na młodych.

W ŁKS czuję się bardzo dobrze, znam prywatnie Macka Wolskiego, dlatego było mi nieco łatwiej wejść do zespołu.

Mecze kontrolne jednak nie wskazywały, że wygra pan tak łatwo rywalizację na lewej stronie obrony.

– Nie ukrywam, że początki były dla mnie trudne. Przede wszystkim był to okres aklimatyzacji w nowym mieście, w nowym zespole, nowym środowisku. Pierwsze moje spotkania nie wyglądały więc najlepiej, ale cieszę się, że udało mi się przekonać trenera Moskala swoją pracą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej