Wprawdzie szefowie ŁKS w przerwie zimowej dokonali tylko kosmetycznych korekt, bo pozyskano zaledwie dwóch zawodników, ale piłkarze z al. Unii w sobotę doskonale wystartowali, gdyż pokonali u siebie Garbarnię Kraków 3:0.

Przed sezonem i rundą wiosenną wierzyłem w ŁKS i zdania nie zmieniam. Drużyna potwierdza to, co mówiłem: jest w niej spory potencjał. Postawę zespołu w tym roku należy ocenić na plus, choć rozegrała dopiero tylko jedno spotkanie – uważa Ziober.

Co było największym plusem w grze ŁKS? – Przede wszystkim gol Kujawy, bo od zawsze powtarzam, że Rafał to napastnik numer jeden łódzkiej drużyny. Początek sezonu miał nie najlepszy, ale drugą połowę poprzedniej rundy i wiosnę ma udaną – podkreśla.

Uważa, że w sobotnim meczu sporym plusem łodzian była mobilizacja i determinacja, bo przeciwko Garbarni nie mogło zagrać czterech ważnych zawodników [Kamil Rozmus, Artur Bogusz, Łukasz Piątek i Łukasz Sekulski – przyp. red.]. Zmiennicy jednak pokazali, że trener Kazimierz Moskal może na nich liczyć.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej