– Obie drużyny mają swoje dobre serie, ale naszym piątkowym celem będzie przerwanie dobrej passy rywala – zapowiada trener Kazimierz Moskal przed spotkaniem Stali Mielec z ŁKS, czyli drugiej i trzeciej drużyny pierwszej ligi. Łodzianie nie przegrali 14 spotkań z rzędu, a przeciwnik wygrał osiem kolejnych, dzięki czemu został wiceliderem. Ma tyle samo punktów co drużyna z al. Unii, lecz jest wyżej, bo wygrał bezpośredni mecz.

Stal wzmocniona zwycięstwem

Oba zespoły wiosenne rozgrywki rozpoczęły od zwycięstw: ełkaesiacy pokonali Garbarnię Kraków 3:0, a ich piątkowi rywale wygrali na wyjeździe z Podbeskidziem Bielsko-Biała 2:0.

Po wyniku widać, że czeka nas bardzo trudny mecz – przyznaje Moskal. – Gramy z wiceliderem, jednym z kandydatów do awansu, a w dodatku na jego boisku.

Szkoleniowiec podkreśla, że rywale są na fali, seryjnie zdobywają punkty. Ale przed ŁKS pojawiła się szansa awansu i grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Dlatego jedziemy wygrać – zapowiada. Według Moskala wynik piątkowego meczu nie przesądzi o awansie do ekstraklasy, ale sprawi, że u zwycięzcy w górę pójdzie morale. – Na tym spotkaniu sezon nie kończy – przypomina.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej