Bełchatowska drużyna poleciała do Sankt Petersburga ze sporą zaliczką, bowiem w pierwszym spotkaniu pokonała Zenit 3:1. Żeby znaleźć się w gronie czterech najlepszych drużyn obecnej edycji Ligi Mistrzów, musi wygrać jeszcze przynajmniej dwa sety. Regulamin przewiduje bowiem, że przede wszystkim liczą się duże punkty, czyli trzy za wygraną 3:0 lub 3:1 oraz dwa za 3:2. Jeśli PGE Skra przegra różnicą dwóch lub trzech setów, zostanie rozegrany dodatkowy tie-break, zwany złotym setem. Jeśli będzie 3:2 dla gospodarzy, w półfinale wystąpią mistrzowie Polski, podobnie jak przy porażce w takich samych rozmiarach.

Rosja niezdobyta

Dla bełchatowian będzie to czwarta konfrontacja na tym etapie z rosyjskimi zespołami. Wcześniej stawką był Final Four, ale w obecnej edycji zmieniono zasady, które są takie same jak w piłkarskich pucharach – Ligę Mistrzów wyłoni jeden mecz. W 2009 roku po wyeliminowaniu Dynama Moskwa na drodze do finałów stanęła Iskra Odincowo (3:2 i 0:3). Dwa lata później PGE Skra odpadła z Zenitem Kazań; po porażce w Łodzi 2:3, wygrała w rewanżu 3:1 i gdyby obowiązywały dzisiejsze zasady, przeszłaby dalej. Ale wówczas trzeba było rozegrania złotego seta, w którym lepsi byli gospodarze. I wreszcie trzy lata temu znów trafiła na drużynę z Kazania: na wyjeździe zwyciężyła 3:2, by przegrać w Łodzi 0:3.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej