Widzew zaczął mecz z Elaną jako wicelider, bo wcześniej Radomiak pokonał Stal Stalowa Wola, oczywiście po golu strzelonym w końcówce z rzutu karnego. Punkty stracił za to GKS Bełchatów (1:1 z Olimpią Elbląg), zaś Olimpia Grudziądz rozgromiła Górnika Łęczna 6:1.

Widzew nie wygrał w Łodzi od października, a mimo to kibice się nie odwrócili się od drużyny. Jednak widzewiacy mogli się czuć dziwnie, gdy słyszeli z trybun wsparcie dla przeciwnika. Świąteczny nastrój, bo fani obu klubów są zaprzyjaźnieni, udzielił się zawodnikom, którzy przez 25 minut grali w środku boiska, prześcigając się w liczbie niedokładnych podań. Dopiero ostatni kwadrans pokazał, że grają dwaj kandydaci do awansu.

Znów można się było przekonać, jak łatwo Widzewowi strzelić gola. Pierwsza groźniejsza kontra torunian obnażyła braki szybkościowe Daniela Tanżyny, a zagraną przed bramkę piłkę wbił do siatki Krzysztof Wołkowicz.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej