„ŁKS kupił awans do drugiej ligi za 300 tys. zł (wcześniej pojawiała się kwota o 100 tys. niższa), płacąc Finishparkietowi Nowe Miasto Lubawskie” – taka informacja pojawiła się ponad dwa miesiące temu. Od kilku dni żyje nią kibicowski internet, zwłaszcza ten bliższy fanom Widzewa. O co chodzi? Klub z al. Unii dwa lata temu zajął drugie miejsce w tabeli, ale awansował, bo lider – Drwęca Nowe Miasto Lubawskie – nie dostała licencji. Według teorii – nazwijmy ją: 300 tysięcy – sponsor klubu z Warmii i Mazur nie odwołał się od decyzji komisji licencyjnej, bo dostał pieniądze od Tomasza L., byłego sponsora ŁKS. Pod koniec ubiegłego roku został on aresztowany za handel materiałami wybuchowymi.

Teorie są dwie: *wcześniejsza, że przy okazji przeszukania znaleziono fakturę z usługą na rzecz firmy prezesa Drwęcy; *ostatnia, że Tomasz L. poszedł na współpracę ze śledczymi i przyznał się, że zapłacił prezesowi Drwęcy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej