Podbeskidzie przed sezonem było wśród faworytów pierwszej ligi. Po rundzie jesiennej zajmowało piąte miejsce w tabeli, a do ŁKS, który był wtedy wiceliderem, traciło pięć punktów. Podopieczni trenera Krzysztofa Brede przed piątkowym meczem nadal zajmują piąte miejsce, ale przewaga łodzian wzrosła do 11 punktów. To przede wszystkim efekt dobrej postawy podopiecznych trenera Kazimierza Moskala w tym roku, którzy wygrali trzy mecze, strzelili siedem goli, nie tracąc żadnego.

Rywal był faworytem

Piątkowy mecz pomiędzy jednym z największym wygranym, jakim jest łódzki beniaminek, a drużyną dotąd mocno zawodzącą, zapowiada się interesująco. ŁKS teoretycznie jest zdecydowanym faworytem, ponieważ nie przegrał 16 kolejnych spotkań.

Podbeskidzie wygrało w tym roku tylko raz, ale wciąż jego potencjał jest duży. Poza tym oba zespoły miały przerwę, bo przełożyły swoje spotkania z powodu powołań zawodników do reprezentacji Polski, więc nie wiadomo, czy utrzymały dotychczasową dyspozycję.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej