– Niezwyciężeni, niepokonani – to słowa piosenki, którą przed meczami śpiewają kibice ŁKS. Piłkarze wzięli sobie je do serca: Michał Kołba jest niepokonany od 360 minut, a jego koledzy wiosną strzelili rywalom aż dziesięć goli. Ostatnią ofiarą jest Podbeskidzie Bielsko-Biała. Była to czwarta z rzędu wygrana i 17. mecz bez porażki.

Od ponad pół roku jesteśmy niepokonani, więc trudno się nie cieszyć – podkreśla Bartłomiej Kalinkowski, który zaliczył premierowe trafienie w klubie z al. Unii.

ŁKS rozpoczął rok od efektownych wygranych z Garbarnią Kraków, Stalą Mielec i Wartą Poznań, a szczególnie cenna była zdobycz w Mielcu, która mu pozwoliła zostać samodzielnym wiceliderem tabeli I ligi. Przed piątkowym meczem można było mieć pewne obawy, bo Podbeskidzie w poprzedniej serii pokonało u siebie Bytovię Bytów (3:1). Niepotrzebnie, bo rozpędzona drużyna wypunktowała przeciwnika.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej