Po minimalnej porażce w pierwszym ćwierćfinale wydawało się, że PGE Skra jest w stanie doprowadzić do trzeciego spotkania, bo przecież miała dodatkowy atut w postaci własnej hali. Bardzo szybko jednak okazało się, że drużyna jest zupełnie bez formy i poza trzecim setem dostała lanie od jastrzębian. Dlaczego tak się stało?

Równanie w dół

Michał Winiarski uważa, że bełchatowscy siatkarze nie wytrzymali presji. Trudno się z tym zgodzić, bo poza Renee Teppanem, Kamilem Droszyńskim i Piotrem Orczykiem wszyscy grali już w meczach o dużo większym ciężarze niż ćwierćfinał. Pięciu zdobyło mistrzostwo świata. a pozostali mają na koncie złoto mistrzostw Polski. Najłatwiej byłoby napisać, że Kacper Piechocki (przypomnę, że był jednym z bohaterów finału sprzed roku)  fatalnie przyjmował, Mariusz Wlazły i Karol Kłos zawodzili w ataku, a Grzegorz Łomacz niedokładnie i przewidywalnie wystawiał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej