Po efektownym zwycięstwie w Policach Grot Budowlanym brakowało do finału jeszcze jednej wygranej. Ale naprzeciw stanął aktualny jeszcze mistrz Polski i zdobywca Pucharu Polski, więc do szczęścia było bardzo blisko i daleko... Sport Arena wypełniła się w trzech czwartych, a doping był naprawdę głośny, dodatkowo podrywając łodzianki do walki.

Początek spotkania był bardzo nerwowy, a obie drużyny psuły serw za serwem. Pierwsze opanowały się Budowlane, które odskoczyły na dwa punkty (8:6), a następnie na pięć (16:11). Ale jak to z kobietami, przytrafił im się przestój i różnica zmalała do punktu (21:20). W końcówce łodzianki były jednak skuteczniejsze i objęły prowadzenie.

Brakocević miała wsparcie

Co ciekawe, najniższą skuteczność w zespole miała Jovana Brakocević-Canzian, walcząca z bólem barku. Serbska gwiazda już nie zaskakiwała rywalek kiwkami, ale wyręczały ją koleżanki, na czele z niesamowitą Jaroslavą Pencovą. Drugi set był podobny: gospodynie odskakiwały, a Chemik gonił. Wciąż jednak obrońca tytułu był w defensywie, a liderka Budowlanych rozkręcała się. Nie zbijała z taką siłą jak normalnie, jednak ważne punkty dokładała. Bardzo skuteczna była Julia Twardowska, obijająca ręce policzanek. Końcówka była nerwowa, jednak łodzianki potwierdziły, że są lepszą drużyną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej