W związku z tym, że był to mecz przyjaźni, kibice obu klubów zebrali się razem za jedną z bramek. W sumie do Tychów pojechało około 1,5 tys. fanów z Łodzi. Spiker podkreślał jednak, że dla tyszan najważniejszy jest wieczorny mecz hokeistów o mistrzostwo Polski.

Bryła sprytniejszy od bramkarza

Na boisku było ciekawie. ŁKS szybko objął prowadzenie, bo już w 8. min Maciej Mańka zagrał piłkę do Konrada Jałochy, a ten nie bardzo wiedział, co z nią zrobić. Ostatecznie zabrał mu ją Patryk Bryła i spokojnie kopnął do pustej bramki. GKS próbował odrabiać straty, jednak podopieczni trenera Kazimierza Moskala spokojnie się bronili i wyprowadzali groźne kontry. Mieli wiele szans na podwyższenie wyniku, ale bramkarz gospodarzy po kiksie spisywał się naprawdę dobrze. Skapitulował po strzale Łukasza Sekulskiego, ale sędzia odgwizdał spalonego.

Ramirez zakończył emocje

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej