Piłkarze ŁKS mieli zaledwie kilkanaście godzin, aby przygotować formę na Wigry Suwałki. – Taki mamy terminarz, na który nie mamy wpływu – przyznaje Kazimierz Moskal, trener łodzian.

Od Sandecji Nowy Sącz trenowaliśmy tylko w poniedziałek, a po przyjeździe do Suwałk będziemy mieć drugie zajęcia.

W Suwałkach, które nazywane są biegunem zimna, łodzian czeka gorąca atmosfera. Wprawdzie drużyna ma siedem punktów przewagi nad Stalą Mielec, ale w tym tygodniu zmierzy się z trudniejszymi rywalami niż mielczanie. Dlatego nawet remis w Suwałkach – przy ewentualnej wpadce Stali z Odrą Opole – dla łodzian będzie korzystny.

Wygrać dwa razy

Optymizmu nie traci Bartłomiej Kalinowski, pomocnik ŁKS, który na pytanie, czy w sobotę na al. Unii (w meczu z Rakowem Częstochowa – przyp. red.) zostanie powitana ekstraklasa, odpowiada: – Pod warunkiem, że dobrze ułożą się wyniki innych zespołów, ale dwa najbliższe mecze musimy bezwzględnie wygrać.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej