Po 36 latach siatkarki ŁKS-u znów są najlepsze w Polsce. Przyszło im to z najwyższym trudem, bo w finałach musiały rozegrać aż 15 setów. Za każdym razem jednak były lepsze w tym ostatnim, co pokazuje, że sukces jest zasłużony. Ostatni pojedynek zaczął się źle, bo w każdej z dwóch początkowych partii grała tylko jedna drużyna. W pierwszej zdecydowanie dominowały ełkaesianki, a Grot Budowlani powinni się cieszyć, że zdobyli 10 punktów. W drugim było podobnie, z tą różnicą, że ŁKS był dużo gorszy.

Trzy kolejne sety były już znacznie lepsze, choć do poziomu można mieć zastrzeżenia. Grot Budowlani mieli niesamowitą Jovanę Brakocević, zaś trzecią partię dla ŁKS-u wygrała Regiane Bidias. O sukcesie ełkaesianek zdecydował bardziej wyrównany skład, z lepszymi zmienniczkami, które z reguły wnosiły coś pozytywnego do gry. Tak jak w pierwszym spotkaniu Izabela Kowalińska czy w trzecim Lucie Muhlsteinova, która dała bardzo dobrą zmianę, a zwłaszcza libero Anna Korabiec, która była odkryciem trzech ostatnich meczów. Wśród srebrnych medalistek było więcej słabych punktów, bo z presją nie poradziły sobie Anna Bączyńska i Julia Twardowska.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej