Ełkaesiacy już przed meczem wiedzieli, że tylko wygrana z GKS Jastrzębie już teraz zapewni im przynajmniej drugie miejsce w tabeli. Zachowali się więc jak przystało na najlepszą drużynę rundy wiosennej: jeszcze przed przerwą Daniel Ramirez dwukrotnie znalazł w polu karnym Łukasza Sekulskiego i po 45 minutach drużyna z al. Unii była już prawie w ekstraklasie.

ŁKS wykorzystał szansę

Po przerwie gospodarze atakowali, lecz nie byli w stanie pokonał Michała Kołby. W doliczonym czasie Bartłomiej Kalinkowski ukarany został czerwoną kartką za brutalny faul, a chwilę później sędzia Sebastian Krasny zakończył spotkanie i ŁKS wrócił do domu już jako zespół z najwyższej ligi. – Zagraliśmy dobry mecz, ale pamiętajmy, że przed nami dwa jeszcze spotkania – Tomasz Salski, prezes klubu przypomniał, że sezon jeszcze się nie skończył.

W łódzkiej ekipie radość była jednak ogromna. Piłkarze najpierw świętowali z kibicami, których kilkuset przyjechało na Śląsk, a przed pomeczową konferencją piłkarze zgotowali Kazimierzowi Moskalowi prysznic. Trener zaś stwierdził., że plan zrealizowany został z dwuletnim wyprzedzeniem. – Podpisałem kontrakt na dwa lata – przypomniał. – Na początek miałem zbudować zespół, który będzie w stanie zawalczyć o ekstraklasę. Sytuacja tak się jednak ułożyła, że po rundzie jesiennej byliśmy wysoko w tabeli, więc przed zimowym okresem przygotowawczym podjęliśmy decyzję, że walczymy o ekstraklasę – opowiadał.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej