Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Już żeby nie wydłużać, a przede wszystkim nie znęcać się nad piłkarzami, trenerami i szefami Widzewa i nie przypominać straconych szans, przejdźmy do sedna. Przed meczem w Bełchatowie łódzka drużyna miała jeszcze matematyczną szansę na awans. Spełnione musiały być dwa warunki – wygrana z GKS i remis lub porażka Elany Toruń w ostatniej kolejce sezonu.

Najpierw jednak trzeba było samego sięgnąć po trzy punkty, co - jak wiemy - dla Widzewa nie jest sprawą prostą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej