Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Jarosław Bińczyk: Boli pana serce, gdy widzi pan, co zrobił Widzew w tym sezonie?

Zbigniew Boniek: Serce może nie boli, ale gdy widzę, co zrobił w tym sezonie Widzew, jest mi bardzo przykro. To coś niepowtarzalnego, co nawet nie było sztuką, ale arcydziełem... Tego teoretycznie nie można było zepsuć, a jednak się udało. Najgorsze jest, że nie ma żadnego wytłumaczenia, usprawiedliwienia. Zrobiono tysiące błędów i to one zdecydowały, że Widzew nie wszedł do pierwszej ligi. Życie się jednak nie kończy, trzeba wyciągnąć wnioski i dalej grać. Tym bardziej gdy można liczyć na takich kibiców, jakich ma Widzew.

Frekwencja na meczach świadczy, że zapotrzebowanie na dobrą piłkę nie jest na poziomie drugiej czy pierwszej ligi, ale jeszcze wyżej.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej