Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

W niedzielę piłkarze Widzewa rozegrali swój ostatni mecz w sezonie 2018/2019. Porażka z GKS Bełchatów (1:3) przekreśliła ich szanse na awans do pierwszej ligi. Już dwa dni później szefowie klubu rozstali się za porozumieniem stron z trenerem Jackiem Paszulewiczem, który prowadził drużynę w ośmiu meczach i dobył zaledwie osiem punktów. Nic dziwnego, że musiał odejść.

Półtora miliona w kasie Widzewa

W klubie zostaje za to ten, który do Widzewa go ściągnął, czyli dyrektor sportowy Łukasz Masłowski. To on będzie odpowiadał za budowę nowego zespołu. Już wiadomo, że nie zostaną w niej m.in.: Dario Kristo, Marek Zuziak, Simonas Paulius, Daniel Świderski i Tomasz Wełna, którym kończą się kontrakty. Wkrótce odbędą się też rozmowy z innymi zawodnikami w sprawie rozstania. Chodzi m.in. o Filipa Mihaljevicia, którego w końcówce sezonu trener Paszulewicz odsunął od pierwszej drużyny. Chorwat ma wysoki kontrakt (mówi się nawet o kwocie 25 tys. zł), a przy al. Piłsudskiego chcą teraz oszczędzać. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w kasie klubu jest około półtora miliona złotych. Już zresztą pytano piłkarzy, czy zgodzą się na obniżki. Kilku z nich się na to zgodziło, inni – nie. Ciąg dalszy na pewno nastąpi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej