Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Bartłomiej Derdzikowski: Widzewowi się nie udało. Pan awansował do pierwszej ligi...

Radosław Mroczkowski: W Zagłębiu Sosnowiec jeszcze przed zakończeniem sezonu wiedzieli, że odejdzie trener. Szukali nowego. Dostałem konkretną propozycję i doszliśmy do porozumienia.

Czego od pana oczekują w Zagłębiu?

– Po spadku trzeba przebudować drużynę. Dobrze byłoby włączyć się do walki o powrót do ekstraklasy. Jest oczekiwanie, że drużyna będzie w pierwszej szóstce ligi, bo po zmianach w regulaminie nawet z tego miejsca można awansować. Jak zamkniemy kadrę, to zobaczymy, na co będzie nas stać.

Miał pan inne oferty?

– Tak, ale działacze Zagłębia byli najbardziej konkretni.

Wciąż nie pytają o pana kluby z topu.

– Widać nie jestem topowym trenerem. Ale nie narzekam. Wiem, że na zaszczyty trzeba zapracować.

Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej