Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

W poniedziałek podczas przedsezonowej konferencji prasowej Kazimierz Moskal na pytanie o brak transferów napastników odpowiedział. – Każdy trener chciałby wzmocnić zespół w każdej formacji, ale nie zawsze się tak udaje, jak byśmy tego chcieli. Ale nie zostało powiedziane, że to koniec transferów i ktoś się nie zjawi.

Łotysz za słaby

Szkoleniowiec ŁKS dodał, że nie ma jednak tragedii, bo skład, który już jest, będzie stać na dobrą grę w ekstraklasie. Wiadomo, że szefowie beniaminka w letnim okienku transferowym myśleli o zatrudnieniu napastnika, a jednym z kandydatów był Valerijs Sabala, w poprzednim sezonie występujący w Podbeskidziu Bielsko-Biała. Reprezentant Łotwy nie trafił jednak do Łodzi nie ze względów finansowych, bo jego żądania nie były wcale wygórowane (podobno 7 tys. euro miesięcznie), lecz głównie z powodu nie najlepszej skuteczności. – To nie jest napastnik, który regularnie strzela gole, a łodzianom potrzebny jest piłkarz, który będzie seriami pokonywał bramkarza. Choćby w co drugim meczu – uważa Janusz Kudyba, ekspert Polsatu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej