Gdyby w imprezie nie było VAR-u, skład finału mógł być inny, bo w ostatnich minutach meczów Ukrainy z Włochami i Korei z Ekwadorem po analizie zostały anulowane gole dla pokonanych. Pomoc wideo była potrzebna już w pierwszej akcji spotkania o złoto, bo amerykański arbiter Ismail Elfath nie przerwał akcji po starciu przy linii końcowej. Po kilkudziesięciu sekundach pobiegł do monitora i wskazał na 11. metr, uznając, że ukraiński obrońca faulował rywala. I choć Andrij Łunin uchodzi za specjalistę od obrony rzutów karnych, nie miał szans przy strzale Lee Kangina.

Po raz pierwszy w turnieju Ukraina, imponująca dotąd konsekwencją taktyczną, przegrywała. Nie rokowało jej to dobrze, bo Koreańczycy doskonale potrafią grać z kontry. Poza tym tropikalny upał nie pozwalał na agresywną grę, a w pierwszej połowie większość akcji rozgrywana była blisko trybuny głównej, gdzie był cień.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej