Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

W ubiegłym tygodniu Widzew rozstał się ze Zbigniewem Małkowskim, ostatnim trenerem, który pracował w drużynie w poprzednim sezonie. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie szczegóły pożegnania. Zbigniew Smółka, który sam był bramkarzem, albo nie ma zaufania do człowieka pomagającego jego poprzednikom, albo uznał, że nie jest on odpowiednich fachowcem.

Teoretycznie ma do tego prawo, gdyby nie jedno poważne zastrzeżenie. Po zakończeniu sezonu wiele mówiło się o bizantyjskiej wręcz rozrzutności władz klubu. Niestety, nie wyciągnięto z tego wniosków. Bo Małkowskiemu trzeba wypłacić odszkodowanie i to wcale niemałe.

Według moich źródeł to ok. 30 tys. zł, czyli tyle, ile kosztuje utrzymanie młodzieżowca przez dziewięć miesięcy.

Przypomnę jednak, że chodzi o klub grający na trzecim poziomie rozgrywkowym i zapowiadającym oszczędzanie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej