Prezes Orła przed sezonem zapowiadał, że drużyna postara się wreszcie wywalczyć upragniony awans do ekstraklasy. Niestety po niedzielnej przegranej z Unią Tarnów (44:46) podopieczni trenera Lecha Kędziory zajmują przedostatnie miejsce w tabeli mając już tylko teoretyczne szanse na awans do serii finałowej.

W tak słabej formie żużlowcy Orła nie byli od lat. Nic dziwnego, że frekwencja na trybunach nowego stadionu maleje w błyskawicznym tempie. Niedzielne spotkanie, mimo ogromnej stawki, obejrzało niecałe cztery tysiące widzów.

Stowarzyszenie Kibiców Łódzkiego Żużla „Orzeł” od kilku dni coraz głośniej domaga się m.in. rozliczenia osób, które doprowadziły do tak fatalnej postawy drużyny w rozgrywkach. Ponadto – zdaniem fanów – zarząd klubu popełnił szereg błędów, a kibicom należą się przeprosiny.

Po niedawnym meczu łodzian na Łotwie z miejscowym Lokomotivem oliwy do ognia dolała jedna z kibicek, która miała zarzucić zawodnikom, że przegrywają mecze na polecenie prezesa klubu. Skrzydlewski zagroził pozwem. Prezes Orła ma też żal do stowarzyszenia kibiców. Klub na swojej oficjalnej stronie opublikował nawet specjalne oświadczenie, w którym odcina się do niego. Napisano m.in., że Orzeł nie współpracuje z nim i nie ponosi odpowiedzialności za działania stowarzyszenia. Oświadczenie zarządu dodatkowo pojawiło się też w programie meczowym z Unią.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej