Jak tak dalej pójdzie, to już niedługo powiedzenie, że sytuacja zmienia się jak w kalejdoskopie, trzeba będzie zastąpić nowym: „zmienia się jak w Widzewie”. Już od lat jesteśmy przyzwyczajeni do wielu zmian w klubie z al. Piłsudskiego, ale ostatnio sprawy nabrały szaleńczego wręcz tempa.

Jeszcze nie tak dawno trenerem drużyny był Radosław Mroczkowski, czekaliśmy na awans do pierwszej ligi, a potem budowę jeszcze silniejszej drużyny. Ale w klubie nie wytrzymali serii remisów i zaczęli robić zmiany, które pociągnęły za sobą kolejne. Trwa to do dzisiaj.

Po zwolnieniu Mroczkowskiego drużyna nie wywalczyła awansu, pracę stracił kolejny trener. Potem podziękowano także dwóm członkom rady nadzorczej, którzy faktycznie rządzili w Widzewie, oraz prezesom z ich nadania. Na dzisiaj mamy nową prezes Martynę Pajączek i kolejnego nowego trenera, tym razem Zbigniewa Smółkę. Co ważne, tego drugiego zatrudniał jeszcze poprzedni prezes Jakub Kaczorowski we współpracy z dyrektorem sportowym Łukaszem Masłowskim. Stało się to tuż przed całkowicie spodziewaną dymisją tego pierwszego.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej