Chcesz dostawać mailem serwis z najważniejszymi informacjami z Łodzi? Zapisz się na nasz bezpłatny newsletter.

Po dwóch poprzednich spotkaniach, mimo minimalnych przegranych z Lechem Poznań i Piastem Gliwice, piłkarze ŁKS schodzili z boiska niezadowoleni, ale z podniesionymi głowami. W Krakowie było inaczej, bo zostali rozbici przez Wisłę. Łodzianie, a szczególnie obrońcy, najbardziej winni utraty czterech goli, sprawiali wrażenie, jakby spali. Gdyby gospodarze byli bardziej precyzyjni (dwa słupki i obrona Michała Kołby), spotkanie mogło zakończyć się totalnym blamażem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej