Kilkanaście dni temu zmarła Monika z Łodzi przez 10 dni więziona i gwałcona ze szczególnych okrucieństwem przez trzech mężczyzn. W tym samym czasie policja poszukiwała 20-letniej Kai ze Zduńskiej Woli. Ciało kobiety, ukryte w kanapie, odnaleziono w jednym z łódzkich mieszkań. Do zabójstwa przyznał się jej partner, którego poszukiwaniami od kilku dni żyła cała Polska. Policja nie wyklucza, że Kaja została uduszona na oczach jej dwuletniego dziecka.

Ujawniono także umorzenie sprawy dotyczącej zgwałcenia przez 30-letniego mężczyznę dwunastoletniej Kariny...

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej