Łowicz. Szkoła Podstawowa nr 1. 700-800 metrów dalej w linii prostej – gimnazjum. Właściwie od września to też podstawówka, bo gimnazjum nr 1 przy al. Sienkiewicza włączono do SP nr 1 przy ul. Kaliskiej. Poza tym wszystko wydaje się być po staremu. Tu i tu są uczniowie, sale pełne, właśnie dzwoni dzwonek oznajmujący koniec szóstej lekcji. – Ale zmian nie brakuje. Byliśmy tak naprawdę w najtrudniejszej sytuacji organizacyjnej – przyznaje Teresa Sokalska-Lebioda, dyrektor SP nr 1 w Łowiczu.

Długie przerwy i jeden dzwonek

W Łowiczu jest pięć podstawówek. Dwie działały w zespołach szkół z gimnazjami. W ich sytuacji sprawa była prosta – całe budynki zajmą podstawówki. Kolejna szkoła (chociaż nie była w zespole) dzieliła gmach z gimnazjum, tu też nie było więc problemu. Do czwartej podstawówki dodano tylko klasy siódme. Ale pojawiło się pytanie: co z SP nr 1? Kilkanaście spotkań w urzędzie z dyrektorami szkół, analizowanie różnych wariantów i decyzja: „1” (gimnazjum) zostanie włączone do „1” (podstawówka). Plusy?

– Takie rozwiązanie daje gwarancję pracy wszystkim nauczycielom zatrudnionym w gimnazjum w szkole podstawowej – tłumaczy Teresa Sokalska-Lebioda. W efekcie grono pedagogiczne SP nr 1 liczy teraz 58 osób (wcześniej 34). Ostatnie rady odbywały się więc w dużej sali informatycznej, bo w pokoju nauczycielskim miejsca brak. Trzech szczęśliwców – polonista, matematyk i anglista – pomimo tego, że są już oficjalnie zatrudnieni w SP, mają zajęcia wciąż tylko z gimnazjalistami. Pozostali wędrują. Między szkołami, salami, uczniami. Żeby dać im więcej czasu na przejście, dyrekcja nowej starej „1” ujednoliciła czas dzwonków w obu budynkach. Są też dwie długie przerwy. Dzieci jedzą obiad, a nauczyciele mogą spokojniejszym krokiem przejść między jedną a drugą szkołą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej