Jestem emerytowanym policjantem. Służyłem ponad ćwierć wieku. Wstępowałem do policji, nie do milicji, choć PESEL mógłby sugerować co innego. Wyjazd na studia, a potem wstąpienie do policji, były powodem do dumy.

Wchodziliśmy w nowy świat. Państwo, wolność, solidarność, zaufanie międzyludzkie, sposób załatwiania spraw, mentalność – to wszystko trzeba było w nowej Polsce zbudować od nowa. Utożsamiano nas z ZOMO, nie szanowano. Całe lata 90. słyszeliśmy, że notatki służbowe mamy spisywać na rozerwanych kopertach, bo w Polsce brakuje pieniędzy. Nie mieliśmy komórek, ani kamer, choć powoli stawały się standardem w użyciu prywatnym.

Nie mogę mówić za wszystkich, ale ja i większość moich kolegów staraliśmy się, jak mogliśmy. Razem z lekarzami, inżynierami, biznesmenami, murarzami i wszystkimi innymi po równo odbudowywaliśmy Polskę.

Policjantom należą się podwyżki

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej