Skupiając się na najbardziej znanych tytułach, zacznijmy od 1969 roku i „Polowania ma muchy” Andrzeja Wajdy (z plakatem Macieja Żbikowskiego). „Bez większego namysłu chwyciłem scenariusz Janusza Głowackiego i rozgoryczony chwilowymi niepowodzeniami postanowiłem rozprawić się z kobietami, które próbują kształtować nasze męskie życie” – pisał Wajda. Do końcowego efektu Mistrz podchodził jednak krytycznie. „Zabrakło mi dystansu do tematu i srogo musiałem za to zapłacić (…) Świat Janusza Głowackiego wprowadził z powodzeniem na ekran dopiero Marek Piwowski, ale na razie był moim studentem w łódzkiej Szkole Filmowej, więc nie mogłem się od niego niczego nauczyć.”

Pierwszym rezultatem współpracy Piwowskiego i Głowackiego był doceniany i nagradzany dokument, którego bohaterki – dziewczyny z zakładu poprawczego – wystawiają „Kopciuszka”. Kolejnym – słynny „Rejs” (1970). Gdy przed laty miałem przyjemność przeprowadzać wywiad ze Stanisławem Tymem i Markiem Piwowskim, przypomniałem, że po licznych kolaudacjach „Rejs” cenzor nie miał już czego ciąć, a i tak film był dystrybuowany wyłącznie w kinach studyjnych, w kilku kopiach, bez reklamy.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej