Przepiękna końcówka lata. Ostatni weekend wakacji za nami, a tu ciągle ciepło, pachnąco zielenią i miło.

W taki właśnie wieczór wybrałam się z przyjaciółkami na kawusię do Manu. Kolorowy tłum łodzian wypełniał szczelnie każdy zakątek Manufaktury, ludzie siedzieli na ławkach, spacerowali wzdłuż fontanny, wygrzewali się jak koty na leżakach w okolicach Beach Baru, pałaszowali pyszności we wszystkich możliwych knajpkach, kafejkach i barach.

ZOBACZ TAKŻE: Warszawiacy chwalą Łódź. I słusznie! Bo mają za co [FELIETON]

„Tłum łodzian” to jednak nie do końca prawda, bo przecież nasze miasto coraz liczniej odwiedzają turyści z całego kraju, z całej Europy, ba! z całego świata. Łódź powoli staje się miastem o walorach turystycznych, co jeszcze nie tak dawno pozostawało wyłącznie w sferze marzeń.

W te wakacje ponad dziesięć tysięcy osób odwiedziło Biuro Informacji Turystycznej przy Piotrkowskiej, z czego 30 proc. stanowili goście zagraniczni (Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy, Hiszpanie, Włosi, Ukraińcy i Czesi).
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej