W niedzielę 14 października Dzień Nauczyciela. Święto Edukacji Narodowej. Znam wielu nauczycieli pracujących we wszystkich typach szkół, na wszystkich poziomach edukacji. Polonistów, historyków, matematyków, wuefiaków, nauczycieli zawodu i zawodowych doradców. I myślę sobie, że są bohaterami. Bezkompromisowymi pasjonatami.

Bo jak nazwać kogoś, kto za pieniądze mniejsze niż zarobiłby w sklepie z butami, chce codziennie brać na siebie odpowiedzialność za cudze dzieci, za ich wiedzę, za wychowanie, za przyszłość narodu, że ujmę to tak patetycznie.

ZOBACZ TAKŻE: Nowy symbol Łodzi. Jednorożec wskaże drogę [FELIETON]

Kiedy byłam małą dziewczynką, wszystkie chciałyśmy być albo piosenkarkami (to oczywiste!), albo fryzjerkami (bo mają ładne włosy!), albo chciałyśmy być „panią”, czyli nauczycielką (bo taaaaaaka mądra). Ja byłam w tej ostatniej grupie, zwłaszcza że jestem obciążona genetycznie belferskimi dziadkami i rodzicami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej