Igrzyska Wolności to wielki sukces Błażeja Lenkowskiego i Leszka Jażdżewskiego.

Debiut był w 2014 roku.

Demokracja staje się fikcją

Błażej Lenkowski, współorganizator Igrzysk Wolności: – Uznaliśmy w gronie osób niewiele starszych od III Rzeczypospolitej, skupionych wokół kwartalnika idei „Liberté!”, że rocznica wyborów z 4 czerwca 1989 roku powinna być radosnym świętem polskiej wolności.

– Igrzyska to była nasza łódzka alternatywna odpowiedź na oficjalne imprezy, jakie odbywały się w całym kraju. Chcieliśmy porozmawiać o tym, co ważne dla pokolenia 30-latków, którzy ten świat muszą wreszcie urządzić po swojemu. Zamiast przemówień były żywe dyskusje z najwybitniejszymi światowymi intelektualistami – opowiada Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny „Liberté!”.

CZYTAJ TAKŻE: RE:wolucja. Cyfrowa Rzeczywistość. Igrzyska Wolności 2017

Organizatorzy zaprosili wtedy do Łodzi wybitne postaci światowej dyplomacji, działaczy społecznych, ludzi kultury. Środowisku „Liberté!” sprawa ukraińska jest szczególnie bliska, dlatego podczas Igrzysk można było posłuchać Jarosława Hrycaka oraz Mykoły Riabczuka. Nie zapomniano o Białorusi, o której opowiadał wieloletni działacz opozycji antyłukaszenkowskiej Andrej Sannikau. Z Rosji przyjechali pisarz Wiktor Jerofiejew i Sergiej Golubok, adwokat aktywistów Greenpeace, oraz Gleb Pawłowski, kiedyś najbliższy zausznik Putina.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej