Stojący na cokole Tadeusz Kościuszko spogląda w stronę ul. Piotrkowskiej. Ja rozglądam się dookoła i z utęsknieniem czekam na chwilę, kiedy przestrzeń placu Wolności przejdzie generalny remont i stanie się prawdziwą wizytówką Łodzi, a nie tylko wdzięcznym tematem na zdjęcie do widokówki. Taki plan jest od dawna, ale z ostatnich informacji wynika, że jego realizacja najpewniej odsunie się w czasie.

Budowlane przetargi to jednak nie moja działka, więc jak co tydzień skupię się na jedzeniu. Pod tym względem plac Wolności ma do zaoferowania przynajmniej kilka punktów. Najnowszy z nich to restauracja Powidok.

CZYTAJ TAKŻE: Szwalnia Smaków. Festiwalowe śniadanie w Piotrkowskiej 217

Lokal zajął parter i piętro narożnego budynku przy ul. Nowomiejskiej. Podobno wcześniej był tutaj sklep z odzieżą na wagę. Miejsce przeszło totalną metamorfozę. Zanim o wystroju, warto wspomnieć o parkingu. Z oczywistych względów restauracja nie ma swoich wyznaczonych miejsc. Można zaparkować bezpośrednio na placu Wolności (co udało mi się uczynić w sobotnie popołudnie – i nie był to chodnik, ani zastawiona brama) lub na ul. Nowomiejskiej. Zalecam także podróż MPK (Powidok ma bogatą kartę win), wyprawę rowerem lub spacer rozświetloną świątecznymi dekoracjami ul. Piotrkowską. Z Manufaktury też nie jest daleko – kilkaset metrów błotną ścieżką przez park Śledzia i spacer wśród ruin ul. Nowomiejską nie jest taki straszny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej