Obraz Passendorfera to fabularyzowana rekonstrukcja udanego zamachu Kedywu Armii Krajowej na generała Franza Kutscherę, szefa SS i policji, zwanego „katem Warszawy”. Scenariusz napisał Jerzy Stefan Stawiński, muzykę Adama Walacińskiego wykonała Orkiestra Polskiego Radia w Łodzi pod batutą Henryka Debicha, za kamerą stanął Jerzy Lipman,

a przed jej obiektywem aktorzy stojący u progu karier m.in. Bożena Kurowska, Roman Kłosowski, Tadeusz Łomnicki, Stanisław Mikulski czy Wojciech Siemion.

Tego, że grali akowców, nie dowiemy się jednak ani z filmu, ani z tekstów opisujących pracę na planie lub recepcję gotowego dzieła. Spośród kilku recenzji filmu, które przeczytałem, nazwę Armii Krajowej przywołała tylko Maria Oleksiewicz w miesięczniku „Film”.

ZOBACZ TAKŻE: Premiery filmowe 2019 roku, w których zobaczymy Łódź

W tym samym tekście krytyk dostrzegła „zmęczenie widowni tematyką okupacyjną”. – Prawie żadna premiera polskiego filmu nie może obyć się bez pirotechniki – pisze. – Jest to z pewnością wypróbowany sposób działania na system nerwowy widza, ale przecież dość prymitywny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej