Szkolenie młodzieży nigdy w Widzewie nie stało na wysokim poziomie. Wychowankowie rzadko trafiali do pierwszego zespołu, a sukcesy w rozgrywkach juniorskich zdarzały się sporadycznie. Największym był awans do finału mistrzostw Polski, lecz wtedy różnicę robił Mirosław Szymkowiak, występujący już wówczas w podstawowym składzie w pierwszej lidze. Przyczyn marazmu było wiele, jednak jedną z ważniejszych był brak bazy treningowej.

ZOBACZ TAKŻE: Ile zarobił Widzew na odejściu Zdzisława Kapki? [KOMENTARZ]

W obecnym Widzewie ma być lepiej. Powstała akademia, jest kilka boisk, są pieniądze z PGE i od kibiców zrzucających się na ten cel. W maju zatrudniono nawet dyrektora sportowego, którym został Marcin Płuska, bardzo lubiany przez kibiców. Nieoficjalnie można było usłyszeć, że to właśnie kilku z nich, tych najbardziej wpływowych, wymogło na zarządzie zatrudnienie Płuski. Ten zaś zaczął działać. Wymyślił m.in. współpracę z klubami partnerskimi, choć fachowcy szkolący młodzież wątpili i wątpią, czy może to przynieść efekty.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej