„Biały ślad” z 1932 r. był dziełem filmowca amatora, za to wielkiego miłośnika Tatr, a przy okazji brata Andrzeja Krzeptowskiego – olimpijczyka z Chamonix i Saint Moritz w skokach narciarskich i kombinacji norweskiej, co służyło promocji fabuły.

Reżyser miał już na koncie krótkie metraże: „Z Tatr” (1930) i „Zima w Zakopanem” (1931), ale bez wątpienia to „Biały ślad” okazał się jego dziełem najlepszym, a do tego nagrodzonym w Wenecji i chętnie oglądanym przez polską publiczność. Większość recenzentów również dołączyła do grona entuzjastów filmu. „Obraz wyróżnia się przede wszystkim doskonałymi zdjęciami i kapitalnymi nieraz ujęciami. Znać, że zdjęcia robił prawdziwy artysta, który szedł po linii największego oporu, nie wahał się przed najtrudniejszymi zdjęciami, zadanie swojego pokazania w całej pełni piękna Tatr i sportów zimowych wykonał doskonale. Kapitalne wręcz są zdjęcia biegu zjazdowego, dokonywane na nartach, w ruchu, ręczną kamerą.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej