Czerwiec 1912 r., tramwaj do Pabianic nr 3. Za stacją Ksawerów do wagonu wskoczyło pięciu zamaskowanych i uzbrojonych w rewolwery mężczyzn. „Trzej bandyci w wagonie nie ostrzegając pasażerów zrazu zasypali ich strzałami” – relacjonował dziennik „Rozwój” w artykule pt. Krwawy rozbój bandycki. „Powstała straszna panika. Lecz o jakiejkolwiek samoobronie nikt nie myślał"

Młody konduktor Franciszek Wójcik, dostał kulę w serce. Zginął na miejscu.

Ofiary były również wśród pasażerów. Zginął 40-letni Aron Brokman i 30-letni Borysz Birman, kupcy z Pabianic. Szmula Moszkowicza, 26-letniego handlowca z Pabianic trafili w brzuch i płuca. Wracał z Łodzi od narzeczonej. Za kilka dni po napadzie para miała się pobrać. Drugą ciężko ranną osobą był Chaim Kadzisz, 61-letni kupiec z Warszawy, który do Pabianic jechał po towar. Rewolwerowcy trafili go w lewe ramię.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej